W niektórych domach czujesz się dobrze, w innych niekoniecznie. A jak czujesz się u siebie? Czy wiesz, że świetne samopoczucie może zależeć od drobiazgów. Przyjrzyj się swojemu mieszkaniu. Zostaw to, co ci służy, wyrzuć to, co może zaszkodzić.
Spis treści
Anglicy mawiają: „My house is my castle”, czyli: mój dom jest moją twierdzą. Możesz z niego uczynić silną, bezpieczną fortyfikację, która ochroni twoje zdrowie. Czego do tego potrzebujesz?
Twoje mieszkanie może być nie tylko azylem, ale także najlepszym, prywatnym terapeutą. Spędzasz w nim większość życia, a przedmioty, których używasz, mają na twoją kondycję wpływ porównywalny z wizytą u specjalisty. Po pięćdziesiątce, gdy ciało staje się bardziej wymagające, dom przestaje być tylko ładnie urządzonym tłem życia, które toczy się poza nim. Czasem drobna zmiana w wyposażeniu działa skuteczniej na zdrowie niż garść suplementów. Nie musisz robić generalnego remontu. Wystarczy, że docenisz siedem niepozornych rzeczy, które codziennie dbają o twoje bezpieczeństwo i dobre samopoczucie.
Nosisz je co najmniej 12 godzin dziennie. Domowe pantofle, które mają wpływ na kondycję ciała jak dyplomowany fizjoterapeuta – albo przyniosą ulgę w bólu pleców, albo przyprawią o dyskopatię. Wybór należy do ciebie. Większość z nas chodzi w domu w starych klapkach, przydeptanych pantoflach albo w samych skarpetach. Wydaje się, że w domu obuwie nie ma znaczenia. Ale właśnie te godziny w miękkich, bezkształtnych kapciach niszczą stopy, kolana i kręgosłup.
Płaska podeszwa bez amortyzacji przekłada się na mikrowstrząsy przy każdym kroku. Uderzenia przenoszą się w górę – na kolana, biodra, lędźwie. Po tygodniach pojawia się ból krzyża, po miesiącach dochodzi sztywność bioder i napięty kark. Po pięćdziesiątym roku życia, gdy stawy tracą elastyczność, a kości gęstość, ciało toleruje takie błędy coraz gorzej. Co więcej, chodzenie w płaskich kapciach osłabia mięśnie stopy. Łuk podłużny i poprzeczny opada, co prowadzi do płaskostopia nabytego, halluksów, nagniotków i problemów z równowagą.
Fizjoterapeuci zwracają uwagę, że właściwe obuwie domowe działa jak codzienna rehabilitacja – stopa jest wsparta, kręgosłup odciążony, mięśnie pracują prawidłowo. Czego szukać w kapciach? Przede wszystkim wyprofilowanej wkładki. Gdy włożysz rękę do środka, powinnaś wyczuć wsparcie pod śródstopiem. Dobry but domowy ma wypukłość pod łukiem stopy. Ważny jest też lekki obcas, 1-2 cm, stabilny zapiętek, który nie pozwala stopie ześlizgiwać się z pantofla, oraz gumowa podeszwa antypoślizgowa.
Materiał domowego obuwia powinien być oddychający, najlepiej skóra naturalna, wełna gotowana, bawełna albo len, żeby stopa się nie pociła. Gdzie kupić? Najlepiej w sklepach (także internetowych) wyspecjalizowanych w obuwiu domowym. Dobre marki to m.in. Birkenstock, Befado, Inblu, Rohde, Scholl.
Kupiłaś ją lata temu, bo była w promocji, teraz leży na łazienkowej półce i zbiera kurz. Przyjrzyj się jej dobrze. Ta szczotka do suchego masażu, z naturalnego włosia, może zastąpić drenaż limfatyczny w gabinecie. Limfa to płyn krążący w organizmie, płynie tylko dzięki ruchowi mięśni. Po 50. r.ż. częściej dochodzi do zastoju limfy, co prowadzi do obrzęków kostek, ciężkich nóg i osłabionej odporności, bo limfa transportuje komórki odpornościowe. Gdy nie krąży, nie docierają one tam, gdzie potrzeba. Suche szczotkowanie pobudza przepływ limfy. Rano, przed prysznicem, wykonuj okrężne ruchy, delikatnie, bez uciskania, zawsze w kierunku serca – od stóp w górę do kolan, od kolan do bioder, od dłoni do ramion. Wystarczy 3-5 minut.
To hit Instagrama i katalogów IKEA – minimalistyczny, elegancki, wszyscy taki mają. Stawiasz go w salonie tuż przed kanapą, zachwycasz się, a potem zaczynasz się schylać. Po kubek z kawą, po pilota, po książkę, dziesiątki razy dziennie. Kręgosłup wygina się w łuk, a po miesiącu zaczyna boleć cię krzyż. Takie pochylanie się prowadzi do dyskopatii. Dysk uciskany jest z jednej strony bardziej niż z drugiej, jądro miażdżyste wypychane do tyłu, może dojść do przepukliny (tzw. wypadnięcia dysku) i ucisku nerwów. Rozwiązanie jest proste. Stolik powinien mieć wysokość siedziska kanapy, czyli ok. 45-50 cm, albo odrobinę więcej. Wtedy nie schylasz się, sięgając po filiżankę. Jeśli masz niski stolik i nie chcesz go wymieniać, dokręć wyższe nogi. Znajdziesz je w sklepach z wyposażeniem wnętrz.
Dbasz o skórę i drogi oddechowe, dlatego na każdym kaloryferze wisi elegancki nawilżacz. Super! Ale czy pamiętasz o tym, by zdjąć je na wiosnę, wyszorować i schować do następnego sezonu? Większość osób używa nawilżacza zimą, potem o nim zapomina. Zbiornik stoi z resztkami wody przez miesiące, a w nim rosną bakterie, grzyby i glony. Gdy kaloryfery zaczną grzać, wszystko to zostanie rozpylone po pokoju. A potem się dziwisz, skąd te infekcje i kaszel. Jak używać nawilżacza bezpiecznie? Tylko gdy grzeją kaloryfery. Codziennie myj zbiornik płynem do naczyń, a raz w tygodniu wypłucz octem, żeby usunąć osad. Wilgotność powinna wynosić 40-60 proc. Sprawdź higroskopem (ok. 20 zł). Latem, jeśli chcesz schłodzić pokój, postaw miskę z zimną wodą i lodem przed wentylatorem. Działa jak klimatyzacja.
Zastanawiasz się, czy zainwestować w oczyszczacz, bo czytałaś, że powietrze w mieszkaniu bywa bardziej zanieczyszczone niż na ulicy? Być może już taki masz! Epipremnum, zwany scindapsusem, to pnącze z zielonymi, żółto nakrapianymi liśćmi. Jedna z najpopularniejszych roślin doniczkowych w Polsce, niemal każdy ją ma albo widział. Roślina pochłania toksyny z powietrza, produkuje tlen i nawilża, działając jak żywy filtr. Wystarczą 2-3 rośliny na pokój o powierzchni 15-20 m kwadratowych. Epipremnum jest łatwe w uprawie, podlewasz raz w tygodniu, nie potrzebuje dużo światła, szybko rośnie i nie wymaga specjalnej pielęgnacji. Pamiętaj jednak, by wycierać liście z kurzu co dwa tygodnie, bo pokryte jego warstwą nie filtrują powietrza. Podlewaj umiarkowanie. Gleba powinna być przepuszczalna.
Słyszałaś, że znajoma poślizgnęła się w wannie i złamała biodro. Myślisz: „Mnie się to nie przytrafi”. Na pewno? A gdyby tak mieć gumowego asystenta pod stopami? Mata antypoślizgowa to gruba guma z przyssawkami na spodzie, która przylepia się do podłogi i trzyma jak przylutowana. Nie przesuwa się nawet wtedy, gdy jest mokra. Chroni przed upadkiem. To ważne w dojrzałym wieku, gdy taka kontuzja zostawia nie tylko siniaki. czasem oznacza miesiące rehabilitacji.
Kości w tym wieku są mniej gęste, równowaga słabsza, czas reakcji wolniejszy. Gdzie używać maty? Przed wanną, żebyś mogła bezpiecznie wchodzić i wychodzić, oraz wewnątrz wanny albo brodzika, żebyś nie ślizgała się na śliskiej powierzchni. Wybieraj maty gumowe albo silikonowe, łatwe do umycia. Cena waha się od 30 do 80 złotych. Jak o nią dbać? Myj raz w tygodniu płynem do naczyń i dobrze wypłucz, bo osad mydła zmniejsza przyczepność. Po kąpieli podnieś matę, wywietrz i powieś, bo wilgoć pod spodem oznacza pleśń.
Obfite firanki, haftowane i z falbankami, tony muślinu, do tego zasłony z szarfami i frędzlami, metry materiału ułożone w fałdy – elegancko, ale… coś czai się wśród tych ozdób. To kurz i roztocza, zarodniki pleśni, pyłki. Wszystko, co fruwa w powietrzu, gromadzi się w nich przez miesiące. Wdychasz to przez cały dzień i w nocy. Efekt to kaszel, katar, zapalenie zatok i uczucie zmęczenia, które nie mija. Alergolodzy zwracają uwagę, że przewlekła ekspozycja na roztocza i kurz osłabia układ oddechowy. Po pięćdziesiątce, gdy płuca są mniej wydolne, problem staje się szczególnie dotkliwy.