Czy zażywanie witaminy C podnosi odporność i przyspiesza leczenie infekcji np. przeziębienia? Takie opinie można usłyszeć w reklamach i przeczytać w internecie. Ale co sądzą na ten temat lekarze? Okazuje się, że to nie do końca prawda. Nasi eksperci rozprawiają się z popularnymi mitami na temat kwasu askorbinowego. Sprawdź, czy to prawda, że każdy może łykać duże dawki witaminy C, najwięcej witaminy jest w cytrusach i należy przyjmować tylko lewoskrętną witaminę C.
Spis treści
Witamina C to jedna z najpopularniejszych witamin, o której słyszał niemal każdy. Kojarzymy ją głównie z odpornością – i słusznie, ale jej działanie jest znacznie szersze. Jesienią, gdy dni stają się krótsze, temperatura spada, a sezon przeziębień rusza pełną parą, temat suplementacji tej witaminy wraca jak bumerang. Czy rzeczywiście warto ją wtedy łykać w tabletkach?
Witamina C (czyli kwas askorbinowy) to silny przeciwutleniacz, który neutralizuje wolne rodniki i wspiera organizm w walce z przewlekłym stanem zapalnym. Bierze udział w produkcji kolagenu (kluczowego dla zdrowia skóry, stawów i naczyń krwionośnych), poprawia wchłanianie żelaza z pożywienia roślinnego, wspomaga gojenie ran i wpływa na prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego.
Najwięcej mówi się jednak o jej roli w budowaniu odporności. Witamina C wspiera działanie białych krwinek, które są pierwszą linią obrony przed infekcjami. Jej niedobory mogą skutkować osłabieniem odporności, częstszymi infekcjami i dłuższym czasem rekonwalescencji.
Jesienią, gdy świeżych owoców i warzyw jest mniej, a organizm częściej walczy z chłodem i wirusami, zapotrzebowanie na witaminę C może się zwiększyć. Choć niedobory tej witaminy w krajach rozwiniętych są rzadkie, to niektóre grupy – osoby starsze, palacze, osoby z osłabionym układem odpornościowym czy przewlekłym stresem – mogą potrzebować jej więcej niż dostarcza dieta.
Zalecane dzienne spożycie to ok. 75–90 mg, ale w stanach zwiększonego zapotrzebowania można bezpiecznie zwiększyć dawkę nawet do 500–1000 mg dziennie. Organizm sam reguluje jej poziom, a nadmiar jest usuwany z moczem – choć zbyt duże dawki mogą wywołać dolegliwości żołądkowe.
Najlepszym źródłem witaminy C pozostaje dieta: papryka, natka pietruszki, czarna porzeczka, kiszonki, owoce cytrusowe czy brokuły. Jednak jeśli jesienią nie jemy ich regularnie lub mamy zwiększone zapotrzebowanie, rozsądna suplementacja może być pomocna – szczególnie w formie dobrze przyswajalnych preparatów (np. kwasu askorbinowego lub jego buforowanych form, łagodniejszych dla żołądka).
Suplementacja witaminy C jesienią może być korzystna, ale nie jest obowiązkowa dla każdego. Warto zadbać przede wszystkim o zbilansowaną dietę, a po suplementy sięgać wtedy, gdy rzeczywiście są potrzebne.
Nie do końca tak jest. Witamina C bierze udział w procesach budowania odporności, ponieważ jest silnym antyoksydantem. Wzmacnia też błony śluzowe, które są pierwszą barierą, którą muszą pokonać chorobotwórcze drobnoustroje. Z tego powodu warto uzupełniać jej niedobory.
Ale jeśli zachorujesz, to łykanie dużych ilości witaminy C nie przyśpieszy znacząco powrotu do zdrowia. Z badań wynika, że taki efekt uzyskują tylko intensywnie trenujący sportowcy, który przyjmują nawet 1000 mg witaminy na dobę.
Nie, są osoby, które powinny uważać, ile witaminy C dostarczają organizmowi. Jeśli cierpisz na nadwrażliwość, kamicę nerkową, wrzody żołądka lub stwierdzono u ciebie zwiększone stężenia kwasu moczowego, uważaj!
Ale jeżeli palisz papierosy, jesteś w podeszłym wieku, chorujesz na nadciśnienie lub cukrzycę, twój organizm potrzebuje więcej witaminy C. Eksperci twierdzą, że urozmaicona dieta, bogata w warzywa i owoce dostarcza tej substancji w odpowiedniej ilości.
Niedobory zdarzają się bardzo rzadko. Nadmiar zaś wypłukuje się, ponieważ witamina C jest rozpuszczalna w wodzie.
To najbardziej rozpowszechniony mit na temat tej witaminy. I najbardziej szkodliwy dla... twojego portfela. Wbrew temu, co twierdzą sprzedawcy naturalnej, kompletnej, lewoskrętnej witaminy C – nic takiego nie istnieje. Witamina C to inaczej kwas l-askorbinowy. Jest prawoskrętny (skręca światło spolaryzowane w prawo).
Lewoskrętny jest natomiast kwas d-askorbinowy (drugi izomer). Ale on nie jest witaminą C. Sprzedawanie lewoskrętnej witaminy C jest zwykłym naciąganiem, zwłaszcza jeśli kosztuje ona nawet sto złotych. Klasyczna witamina C bez recepty ma cenę w okolicy 5-10 zł.
Nie, są produkty, które zawierają jej więcej. Cytryny, pomarańcze i grejpfruty to bogate źródło, ale znacznie bogatszym jest natka pietruszki, czarne porzeczki, rokitnik, dereń, dzika róża czy pigwa.
Pół szklanki soku z czarnej porzeczki zaspokaja zapotrzebowanie organizmu na witaminę C aż w 260 proc., dzienną dawkę dostarczy ci też 50 ml soku z dzikiej róży lub czarnego bzu albo 3 łyżki soku z rokitnika.
Nieprawda. Ludzki organizm wprawdzie nie produkuje witaminy, ale to nie znaczy, że trzeba jej dostarczać jak najwięcej. Kwas askorbinowy, jak jak każda substancja, która pełni jakąś rolę w organizmie, ma określone zalecane dzienne dawki. Dorosły mężczyzna potrzebuje 90 mg/dobę witaminy C, a kobiety – 75 mg/dobę (w ciąży i podczas karmienia piersią zapotrzebowanie na kwas askorbinowy rośnie).