"Byłam ciekawa, kim jest nowa dziewczyna taty. Kiedy ją zobaczyłam, zatkało mnie...!"
Fot. 123RF

"Byłam ciekawa, kim jest nowa dziewczyna taty. Kiedy ją zobaczyłam, zatkało mnie...!"

"Byłam już dorosła, kiedy moi rodzice postanowili wziąć rozwód. Moje dzieci szybko nauczyły się, że babcia i dziadek mają dwa różne domy. Wszystko jakoś się poukładało. Aż do pewnego dnia... " Agata, 35 lat

To, że rodzice się rozstaną, było kwestią czasu. Od dawna żyli obok siebie. Nie byli ze sobą szczęśliwi. Widziałam to już jako nastolatka. Jednak mimo to starali się być jak najlepszymi rodzicami dla mnie i dla brata.

Rodzice rozstali się w zgodzie

Gdy założyłam swoją rodzinę i urodziłam drugie dziecko, mama oznajmiła, że się rozwodzi z ojcem.
– Bardzo mi przykro, mamo. Dla mnie najważniejsze jest to, że nie rozstajecie się w gniewie, dalej jesteście przecież moimi rodzicami, teściami dla Marka i dziadkami dla Milenki i Maćka.
– To się, kochanie, na pewno nie zmieni – zapewniła mnie mama.
Moje dzieci były jeszcze małe i szybko nauczyły się, że babcia i dziadek mają dwa różne domy. Moja mama nawiązała nowe przyjaźnie i co roku wyjeżdżała z koleżankami na wakacje. Tata miał swoją firmę, klub szachowy i odwiedzał wnuki. Wszystko jakoś się poukładało. Aż do pewnego dnia...

Mój tata chciał, bym kogoś poznała

Było pogodnie i tato postanowił zabrać wnuki na spacer do parku.
– Trzeba korzystać ze słońca – stwierdził z uśmiechem Patrzyłam przez okno, jak maszeruje, trzymając moje dzieci za ręce i zwróciłam uwagę na to, że jakoś lepiej wygląda. Przestał się garbić, szedł wyprostowany. Miał też na sobie nowe ubrania. Gdy wrócili, zjedliśmy obiad. Dzieci zaczęły się bawić klockami, a ja zaparzyłam kawę. Tata mieszał w niej nerwowo łyżeczką.
– Chcesz mi coś powiedzieć? – zgadłam od razu.
– Tak... Chcę. Poznałem kogoś...
Zaskoczył mnie, ale postanowiłam zachować spokój. W końcu rodzice byli już wiele lat po rozwodzie.
– To dla mnie ważne. Inaczej bym ci o tym nawet nie wspominał.
– Rozumiem. Jesteś szczęśliwy? – spytałam otwarcie.
– Tak, jestem. Ona jest w twoim wieku i sama wychowuje dziecko...
Tym wyznaniem mnie zastrzelił. Mój 58-letni ojciec związał się z 35-latką?! Myślałam, że chodzi o jakąś panią w jego wieku. Nie wiedziałam, co odpowiedzieć, chociaż w głowie kłębiło mi się tysiąc myśli. Z pomocą przyszły moje dzieci, które zażądały deseru. Tata zaczął się zbierać do domu.
– Chciałbym, żebyście ją poznali – powiedział na pożegnanie. – Twojej mamie sam powiem. Myślę, że zrozumie...
– Tak, tak – odparłam, nie chcąc się do niczego zobowiązywać. Bo w tym momencie nie wyobrażałam sobie, że ojciec przyjdzie do mojego domu z moją rówieśniczką, swoją... dziewczyną? Jak ja to wyjaśnię dzieciom?

Mój brat i mama nie widzieli problemu 

Zadzwoniłam do brata.
– Naprawdę? – zdziwił się Rafał. – To mnie staruszek zaskoczył!
– I tyle masz do powiedzenia?! – zaperzyłam się. – Przecież ona jest w moim wieku.
– No i co z tego? Mam koleżankę w pracy, która ma 40 lat, a jej chłopak 30.
– Nie obchodzi mnie jakaś twoja koleżanka! To nasz ojciec.
– Ja tam mu życzę szczęścia.
– To na pewno jakaś harpia. Poleciała na mieszkanie – uznałam.
– Ale ty jesteś materialistką – skrytykował mnie. – A może go naprawdę lubi? Ja tam ich z chęcią zaproszę do siebie. Mama wie?
– Ojciec ma jej powiedzieć
– Jestem przekonany, że nie będzie miała z tym problemu...
Okazało się, że mama rzeczywiście nie zrobiła z tego afery. Miała swoje przyjaciółki, pasje i była szczęśliwa. Żyła tak, jak chciała. Ale ja jakoś nie mogłam się z tym wszystkim pogodzić. Ledwo się to jakoś poukładało, a tu znów trzeba się przyzwyczajać do nowej sytuacji.

Bałam się, że ta kobieta jest cwaną babą

Przecież ojcu za dwa lata stuknie sześćdziesiątka, a ona jest w moim wieku! Tata kilka razy prosił o spotkanie. W końcu uległam. Uznałam, że lepiej, jak poznam tę kobietę i będę miała kontrolę nad sytuacją.
Nadeszła sobota. Dzieci posłałam do babci, żeby nie prowokować niewygodnych pytań. Mama zajęła się nimi z ochotą.
– Otworzyć wino? – zapytał mój mąż, gdy wrócił od teściowej.
– Tak i włącz jakąś muzykę – trochę się denerwowałam.
Nagle zadzwonił dzwonek u drzwi.
– Ty idź – poprosiłam męża. Sama siedziałam przy stole i czułam dziwny niepokój i napięcie. Słyszałam ich głosy w przedpokoju, tej kobiety też. I zastanawiałam się, jaka ona jest? Gdy weszła, zatkało mnie. A ona uśmiechnęła się na mój widok.
– Agata! – zawołała.
– Karina?
– To wy się znacie? – zdumiał się ojciec.
– Tak, chodziłyśmy razem do podstawówki – wyjaśniłam po chwili równie zaskoczona.
– No proszę, spotkanie po latach. To ja przyniosę zupę – stwierdził mój mąż i zniknął w kuchni.

Byłam więcej niż zdumiona

Mało się podczas tego spotkania odzywałam. Raczej obserwowałam. Tatę i Karinę. Pamiętałam ją jako chudziutką, zabiedzoną dziewczynkę. Dla nikogo nie było tajemnicą, że pochodzi z okropnej rodziny. Ojciec pił, matka właściwie sama wychowywała gromadkę dzieci. Pamiętałam, że koleżanka często nie miała drugiego śniadania i dzieliłam się z nią kanapkami...
Po podstawówce nasze drogi się rozeszły. Ja poszłam do dobrego liceum, ona do szkoły zawodowej. Potem słyszałam, że urodziła dziecko i sama je wychowuje, więc nadal nie ma łatwo...

Zawstydziłam się tego, co wcześniej o niej myślałam

Zawsze lubiłam Karinę. Była dobrym, cichym dzieckiem i nawet nieźle się uczyła. Ale życie było dla niej okrutne i nie dało jej wielu szans, które miałam na przykład ja...
– Agata, przyniesiesz cytrynę? – mąż sprowadził mnie na ziemię.
– Tak, tak, oczywiście – poszłam do kuchni. Wzięłam kilka głębszych oddechów i wróciłam. Z zaparzoną herbatą, ciastem i życzliwym słowem dla Kariny. Przy pożegnaniu tata mocno mnie przytulił.
– Dziękuję ci, Agatko, za to miłe przyjęcie.
– I nie ostatnie – powiedziałam i podałam rękę Karinie.
– Musicie przyjść za tydzień. Z twoją córką. Będą nasze dzieci...

Tamto popołudnie zmieniło moje podejście do nowego związku taty. Zauważyłam, z jaką nutą czułości w głosie zwracali się do siebie w czasie tego spotkania. Wiedziałam, że nie mam przed sobą harpii, która chce wykorzystać dojrzałego faceta, tylko dwoje ludzi, którzy chyba naprawdę się lubią i są sobie bliscy mimo różnicy wieku. Z całego serca życzę im szczęścia!

 

Czytaj więcej