Sztuka rozmowy w związku. Jak przekonać partnera i nie wywołać kłótni
Fot. GettyImages

Sztuka rozmowy w związku. Jak przekonać partnera i nie wywołać kłótni

Wiesz, że masz rację, że twój pomysł jest dobry dla was obojga, a nawet dla całej rodziny. Ba, ale jak do niego przekonać partnera?

Codziennie coś ustalacie na rodzinnym forum. Decydujecie o sprawach większej i mniejszej wagi – takich jak kupno samochodu, termin wizyty teściów, miejsce, gdzie spędzicie urlop. Często macie odmienne zdania, więc, chcąc nie chcąc, trzeba szukać kompromisu. Nie zawsze ci się to podoba. Być może masz wrażenie, że ustępujesz zbyt często, ale nie chcesz konfliktów, rodzinnego przeciągania liny. „W rodzinnych negocjacjach największe znaczenie ma nie sama „wygrana”, ale poczucie bycia wysłuchanym i traktowanym poważnie. Gdy jedna osoba stale rezygnuje ze swoich potrzeb dla świętego spokoju, z czasem może pojawić się frustracja, zmęczenie i ukryty żal” – komentuje Joanna Gregorczuk-Prosicka, psychoterapeutka z Białegostoku. „Zdrowy kompromis nie polega na ciągłym ustępowaniu, lecz na szukaniu rozwiązań, w których każda strona ma poczucie wpływu” – dodaje. Tylko, jak to zrobić? Są na to sposoby.

O co naprawdę chodzi?

Zwykle zakładamy, że druga strona nie kwapi się do tego, do czego my chcemy ją przekonać. A wcale nie musi tak być! Specjaliści od negocjacji radzą, by najpierw zastanowić się, o co tak naprawdę chodzi obu stronom. Często okazuje się, że pod różnymi oczekiwaniami kryją się bardzo podobne potrzeby. Kiedy zaczynamy patrzeć na konflikt właśnie od tej strony, przestajemy walczyć o rację, a zaczynamy szukać rozwiązania. Pomyśl więc, co tak naprawdę chcesz uzyskać ty i na czym zależy partnerowi. Załóżmy, że prosisz go, by ustalał z tobą daty wizyt teściowej. Teraz tego nie robi, dowiadujesz się o tym w ostatniej chwili. Dlaczego? Może dla świętego spokoju. Gdy jego matka zapowiada odwiedziny, on cię nie pyta, bo nie chce wdawać się w dodatkowe rozmowy. A co ty chcesz osiągnąć? W zasadzie też spokój: nie lubisz być zaskakiwana wizytami teściowej, potrzebujesz czasu, by wszystko sobie poukładać. W gruncie rzeczy chodzi wam o to samo, macie tylko inne spojrzenie na sprawę. Rozwiązanie wtedy jest prostsze, niż się wydaje: ustal z mężem, że poprosi mamę, by szczegóły wizyt omawiała z tobą. On zyska swoje, czyli święty spokój. I ty zyskasz swoje – nie będziesz zaskakiwana niezapowiedzianymi odwiedzinami. Tak właśnie działają dobre rodzinne negocjacje: zamiast szukać winnego, próbujecie zrozumieć, co stoi za zachowaniem drugiej osoby.

Zawsze są różne opcje

Gdy zamierzasz kogoś namówić do swojego pomysłu, opracuj nie jedną, lecz kilka jego wersji – to kolejna zasada dobrych negocjacji. Nikt nie chce być stawiany pod ścianą i słyszeć: „Będzie tak, jak ja chcę albo wcale!”. Taki komunikat automatycznie budzi opór, nawet jeśli druga osoba początkowo była skłonna się zgodzić. Każdy z nas chce mieć poczucie wpływu i współdecydowania, szczególnie w bliskiej relacji. Dlatego dużo lepiej działa dawanie wyboru. Przekonaj się o tym, gdy np. będziecie ustalać wyjazd na urlop. Zamiast mówić: „Pojedziemy do Jastarni albo nigdzie”, zaproponuj do wyboru pobyt w kilku ośrodkach. Możesz dodać: „Zobaczmy razem, co będzie najlepsze dla nas wszystkich”. To zmienia ton rozmowy. Mąż wybierze miejsce, które mu odpowiada i nie będzie miał poczucia, że musiał ci ustąpić. Uzyskasz swoje, a jednocześnie pokażesz partnerowi, że liczysz się z jego zdaniem.

Macie wspólny cel!

Świadomość, że istnieje jakiś wspólny, nadrzędny cel, bardzo ułatwia rozmowy. Dzięki temu uczestnicy negocjacji łatwiej dostrzegają sens tego, co proponuje druga strona. Kiedy przypominacie sobie, że gracie do jednej bramki, łatwiej wyciszyć emocje i przestać traktować rozmowę jak pojedynek. Chcesz np., żeby mąż pomagał synowi w nauce matematyki. Gdy zaczniesz rozmowę od wytknięcia mu, że ty codziennie odrabiasz lekcje z dzieckiem, a on robi to tylko od święta, zaczniecie się targować. Mąż pewnie też znajdzie przykłady sytuacji, w które to on angażuje się bardziej niż ty. Zamiast rozwiązać problem, zaczniecie wyciągać sobie pretensje. Dlatego lepiej zacząć inaczej. Przypomnij, że obojgu wam zależy na tym samym: żeby dziecko dobrze radziło sobie w szkole. Wtedy pomoc w nauce przestaje być twoim „widzimisię”, a staje się wspólną sprawą. W takiej atmosferze dużo łatwiej ustalić konkretne rozwiązanie. Psychologowie zwracają uwagę, że ogromną różnicę robi też sposób formułowania próśb. Zdanie: „Potrzebuję twojej pomocy” brzmi zupełnie inaczej niż: „Nigdy mnie nie wspierasz”. Pierwsze zachęca do współpracy, drugie uruchamia obronę i chęć kontrataku.

Wypróbuj!

  • Małe kroczki. Podziel pomysł, który chcesz przeforsować, na kilka małych elementów i negocjuj każdy z nich osobno. Drobnymi kroczkami zdecydowanie łatwiej dojdziesz do celu.
  • Test próbny. Spytaj: „Co byś powiedział, gdybym... (opowiedz o hipotetycznej sytuacji). Wyczujesz, na ile partner jest skłonny to zaakceptować. Gdy uzyskasz „wstępną zgodę”, dalsze negocjacje pójdą łatwiej.
  • Mniejsze zło. Najpierw przedstaw drugiej stronie opcję niekorzystną, taką, którą trudno jej będzie zaakceptować. Po chwili powiedz o drugiej możliwości, też może nieidealnej, ale za to takiej, która w tym kontekście wyda się o wiele, wiele lepsza...

Czytaj więcej