"Chociaż mnie zdradził, nadal go kocham. Czy będę umiała żyć z ciągłą zazdrością o niego?"
Jak długo można żyć z szarpiącą nerwy zazdrością?
Fot. 123RF

"Chociaż mnie zdradził, nadal go kocham. Czy będę umiała żyć z ciągłą zazdrością o niego?"

"Leżąc samotnie w łóżku, rozmyślałam o Natalii. Przecież nie była w jego typie! Krzykliwie i ekscentrycznie ubrana, podczas gdy on lubił eleganckie kobiety. Takie jak ja. Dlaczego więc wybrał ją?" Dorota, 31 lat

Stefana poznałam, kiedy zaczęłam staż jako tłumaczka biznesowa w firmie ubezpieczeniowej, w której pracował. Na przystojniaka, analityka finansowego na prestiżowym stanowisku, zwracały uwagę chyba wszystkie kobiety. Byłam szczęśliwa, że wybrał mnie! Zaczęliśmy się spotykać.

Chciałam być wyrozumiała i nowoczesna

Stefan lubił nowoczesne kobiety z klasą, więc starałam się sprostać jego oczekiwaniom – być wyrozumiała i niezależna. Nie robiłam scen, kiedy się spóźniał albo kiedy w ostatniej chwili przekładał randkę. Zakochałam się w nim i chciałam przekonać go, że związek ze mną nie będzie zamachem na jego wolność. Kiedy więc flirtował na moich oczach z innymi kobietami, tłumaczyłam sobie, że zazdrość jest poniżej mojej godności. Ale kiedy po raz pierwszy do mnie dotarło, że Natalia może być tą, która mi go odbierze, szybko o godności zapomniałam...

Zaczęło się dość niewinnie. Spotykaliśmy się już ze Stefanem od ponad roku, a on coraz bardziej angażował się w nasz związek. Zabierał mnie na wszystkie korporacyjne imprezy, demonstrując, że jesteśmy parą. Na jednej z takich imprez pojawiła się ona – Natalia. Na tle eleganckich i stonowanych koleżanek Stefana wyróżniała się rudymi lokami i kolorową, trochę wulgarną sukienką. Sprawiała wrażenie pewnej siebie, wręcz bezczelnej, i z temperamentem. Intuicyjnie obawiałam się takich nieprzewidywalnych kobiet. Zapytałam o nią Stefana, ale ten się tylko skrzywił:
– Nie wiem, kto to. Przyszła i nawet się nie przedstawiła. No i popatrz, do letniej sukienki założyła skórzane kowbojki! Może bankiet pomyliła z rodeo! – prychnął pogardliwie.

Jednak Stefan mnie nie oszukał. Przyzwyczaił się do tego, że kobiety od razu zwracały na niego uwagę, więc ignorująca go ruda wkurzyła go i... zaintrygowała. Moje złe przeczucia potwierdziły się, kiedy zaczęliśmy we trójkę rozmawiać. Co prawda, z bliska zauważyłam, że dziewczyna była ode mnie z dziesięć lat starsza. Ale co z tego, skoro okazała się dowcipną i zajmującą rozmówczynią. Nawet z banalnej historii o zepsutym starym telefonie potrafiła stworzyć wciągającą anegdotkę.
– Teraz wiem, że jeden telefon to dla mnie za mało – zakończyła opowieść, śmiejąc się kokieteryjnie. Miałam wrażenie, że Stefan patrzy na nią z coraz większym zachwytem i nie podobało mi się to. W dodatku – jak się okazało – podjęła pracę jako graficzka w korporacji Stefana...

Kobieca intuicja mnie nie myliła

Przez następne dni cierpiałam prawdziwe katusze, wyobrażając sobie, jak narzeczony w trakcie lunchu flirtuje z rudą. Niestety, moja intuicja mnie nie myliła. Tuż przed pierwszą rocznicą naszego związku Stefan przyniósł mi bukiet róż i oświadczył, że zakochał się w innej.
– Chodzi o tę Natalię? – zapytałam ze ściśniętym sercem.
– Tak. Chociaż ciebie nadal bardzo lubię i szanuję. Jesteś mi bliska, ale uważam, że nie ma sensu dłużej ciągnąć naszego związku. Nie będę cię zwodził – powiedział. – Jutro, jak wyjdziesz do pracy, spakuję swoje rzeczy i przyślę po nie kierowcę. Trzymaj się, Dora! Pocałował mnie w policzek i wyszedł.
Nie pamiętam, jak przetrwałam tę straszną rozmowę. Na pewno byłam opanowana i zachowałam się – jak to się mówi – z klasą. Żadnej histerii i wzbudzania poczucia winy. Dobrze znałam Stefana, więc wiedziałam, że awantura na koniec związku pogrążyłaby mnie w jego oczach na zawsze. A ja miałam nadzieję, że go jeszcze odzyskam! Następne miesiące wspominam jak koszmarny sen. Nie mogłam jeść ani spać. Leżąc samotnie w łóżku, rozmyślałam o Natalii. Przecież nie była w jego typie! Krzykliwie i ekscentrycznie ubrana, podczas gdy on lubił eleganckie kobiety. Takie jak ja. Nieprzewidywalna w zachowaniu, a on przecież chciał opanowanej i dobrze ułożonej partnerki. Starałam się taką być. Dlaczego więc wybrał ją?

Zżerała mnie zazdrość. Moja wyobraźnia podsuwała mi kolejne chore obrazy: jak Stefan spędza z nią czas, jak ją przytula i jak razem słuchają muzyki. Znienawidziłam Natalię z całego serca, a jednocześnie chorobliwie chciałam się o niej jak najwięcej dowiedzieć. Co ona w sobie miała, czego mi zabrakło?! Googlowałam jej nazwisko w internecie i śledziłam profil na Facebooku. Była zdolną i nagradzaną w branży reklamowej graficzką. Kaja, moja przyjaciółka, doniosła mi, że Natalia ma opinię niestałej w uczuciach i lekko histerycznej flirciary. Z łatwością potrafiła omotać mężczyznę, ale trudniej jej było wytrzymać dłużej w związku. Rzucała facetów. Liczyłam więc, że Stefan w końcu z nią nie wytrzyma. Albo ona z nim... Doczekałam się!

Chociaż mnie zdradził, nadal go kochałam

Po sześciu miesiącach dowiedziałam się, że Stefan i Natalia się rozstali. Poprosiłam wtedy Kaję, aby zorganizowała imprezę w klubie i zaprosiła na nią mojego eks. Stefan ucieszył się na mój widok. Nie miał powodu, żeby mnie unikać, rozstaliśmy się przecież „z klasą”. A teraz im dłużej rozmawialiśmy, tym bardziej czułam, że znowu wzbudzam jego zainteresowanie.
– Wesoła i samodzielna, moja mała Dora – przekomarzał się ze mną, kiedy sprytnie wcisnęłam się między mężczyzn przy barze i bez problemu upolowałam dla nas po kieliszku białego wina. Pomimo że Stefan mnie zranił, nadal go kochałam. On także o mnie nie zapomniał. Po imprezie odprowadził mnie do domu i pocałował w usta na dobranoc. Po tygodniu zaczęliśmy się znowu spotykać. Byłam przeszczęśliwa! Wydawało mi się, że będzie jak dawniej. Nie było.

Znowu skręcałam się z zazdrości. Przecież nadal widywał Natalię w pracy! Niewiele jednak rozmawialiśmy o przyczynach jego rozstania z tą kobietą. Powiedział tylko, że miał dosyć jej histerii i zmiennych nastrojów.
– Jest świetną babką, zdolną artystką, ale nie dla mnie – podsumował swój półroczny romans. Natalia najwyraźniej dała mu popalić. Teraz wyśmiewał jej dziwactwa, ale czasem wydawało mi się, że mówi o niej z czułością. Twierdził, że kocha mnie, a tamta nic dla niego nie znaczy. To dlaczego tak lubił opowiadać o niej zabawne anegdotki? O jej starym psie, o tym, jak często gubi swoje rzeczy i jaka jest roztargniona... Nie mogłam okazać zazdrości, bo Stefan uważał, że takie uczucia nie powinny w ogóle istnieć. Mogłam się zwierzyć tylko Kai, ale nawet ona miała już dosyć mojej obsesyjnej zazdrości.

Kiedy Stefan otrzymał propozycję świetnej pracy w oddziale jego firmy ubezpieczeniowej w Hamburgu, przyjęłam to z ogromną ulgą! W dodatku chciał, żebym wyjechała z nim! Oczywiście zgodziłam się bez wahania. Miałam nadzieję, że problem z Natalią sam się rozwiąże. I faktycznie, ostatnie dwa lata spędzone ze Stefanem w Hamburgu wspominam jako sielankę.

Niestety, po dwóch latach spędzonych w Hamburgu wróciliśmy do Polski. Stefanowi skończył się kontrakt i jego macierzysta firma wezwała go z powrotem na placówkę do Warszawy. On się bardzo ucieszył, ja znacznie mniej... Od razu po powrocie czekał nas firmowy bankiet, na którym miała być również Natalia. Zazdrość odżyła... Czy mój mężczyzna dostatecznie się do mnie przywiązał? A co będzie, jak Natalia znowu spróbuje mi go odebrać? Takie myśli kłębiły się w mojej głowie, kiedy jechaliśmy na powitalny bankiet.

Czy będę umiała żyć z ciągłą zazdrością?

Na bankiecie wszyscy przywitali nas przyjaźnie. Czułam się cudownie aż do momentu, kiedy wśród znajomych dostrzegłam Natalię. Udusiłabym ją tym chętniej, że w modnej, rozkloszowanej seledynowej spódnicy wyglądała bardzo kobieco. Opanowałam się i usiadłam koło narzeczonego.
Stefan, nieświadomy szarpiących mną uczuć, pogłaskał mnie po ręce i powiedział:
– Idę do baru. Dla ciebie białe wino jak zwykle? I sałatka z truskawkami? Przytaknęłam, ciesząc się, że pamięta, co lubię.
– Możesz wziąć dla mnie czerwone wytrawne? – zapytała nagle Natalia tonem, który nie pozostawiał wątpliwości, że mój narzeczony natychmiast spełni jej życzenie.
– Witaj, Doro – po chwili zwróciła się też do mnie, lekko całując mnie na powitanie w policzek. Śmiała się jak zawsze głośno i radośnie, opowiadając jakieś zabawne anegdoty z pracy. Flirtowała z kolegą, zachwycała się nową fryzurą koleżanki, komplementowała moją czarną seksowną sukienkę. Była urocza i pełna życia. Ani śladu zazdrości czy niechęci. „Doskonale się maskuje czy jest taka pewna, że w każdej chwili może mieć go z powrotem?”, zaczęłam się zadręczać.

W pewnym momencie stanęła koło Stefana przy barze. Odsunął się, gdy dotknęła jego pleców. Podeszłam do nich, udając, że idę po kolejną lampkę wina. Stefan objął mnie w pasie i pocałował w policzek. Natalia uśmiechnęła się wyniośle i powiedziała:
– Mam słabość do takich romantycznych historii jak wasza. Ten wasz powrót do siebie daje nadzieję, że prawdziwa miłość przetrwa wszystko – skomentowała. Wyraźnie też straciła humor. Wyglądała jak mała dziewczynka, której nikt nie kocha. Stefan nic nie odpowiedział. Wziął mnie tylko za rękę i rzucił cicho, że chyba pora iść do domu. Natalia zaśmiała się i szepnęła zmysłowym głosem do Stefana: „Do zobaczenia w pracy”. Zadrżałam. Zrozumiałam, że ona nie ma zamiaru się poddać, a Stefanowi tylko się wydaje, że jest odporny na jej urok.

Po wejściu do mieszkania zaczęliśmy się gwałtownie całować. W pośpiechu zrzucaliśmy ubrania i namiętnie się kochaliśmy. Stefan szeptał mi do ucha, jaka jestem piękna i że jest ze mną szczęśliwy. Zasypiałam spokojna. Gdy się obudziłam, westchnęłam z rozkoszy na wspomnienie wczorajszej nocy. Zaraz jednak przeraziło mnie co innego: „A jeśli kochał się ze mną, żeby zagłuszyć myśl o Natalii? Albo jeszcze gorzej, był taki namiętny, bo myślał właśnie o niej?!”. Intuicja podpowiada mi, że nadal powinnam obawiać się tej kobiety. Ale jak długo można żyć z szarpiącą nerwy zazdrością?... 

Czytaj więcej