Gdy pogoda za oknem zachwyca, wiele z nas paradoksalnie doświadcza spadku nastroju. Jak odwrócić karty i wykorzystać ten czas na swoją korzyść? Jak odnaleźć źródła radości?
Zamiast energii odczuwasz zmęczenie, senność, rozdrażnienie i brak motywacji? Cóż, wahania hormonów, niedobory witamin oraz tempo współczesnego życia i jego problemy sprawiają, że zamiast radości część osób odczuwa realne przytłoczenie. Dobra wiadomość jest taka, że pogoda naprawdę może przynieść nam pocieszenie – jeśli świadomie wykorzystamy jej naturalny potencjał! Warto jednak od razu dodać, że zmiana perspektywy nie oznacza ignorowania trudnych emocji. Te trzeba przeżyć i zrozumieć. Warto jednak skierować uwagę także na to, co z zewnątrz może nam przynieść ukojenie. Oto pięć kroków, które pomogą ci odzyskać dobry nastrój i poczucie wewnętrznej równowagi.
Pierwszym i często najtrudniejszym krokiem jest zgoda na to, że możesz czuć się gorzej. Wiele osób wpada w pułapkę porównań: „inni mają energię, a ja nie”, „powinnam się cieszyć pogodą jak moje koleżanki, a jestem zmęczona”. Nie tędy droga – taka narracja tylko będzie pogłębiać frustrację.
Jeśli to, co odczuwasz, to tylko chwilowa niedyspozycja, być może cierpisz na tzw. przesilenie. Jest ono naturalną reakcją organizmu na zmiany pogody. A być może po prostu jesteś przemęczona albo borykasz się z jakimś kłopotem? Spróbuj takiej krótkiej autoanalizy. Zamiast zmuszać się do natychmiastowej produktywności – zwolnij i zapytaj siebie: czego teraz naprawdę potrzebuję? Może więcej snu, łagodniejszego rytmu dnia albo ograniczenia bodźców? Rozmowy z mężem albo pogodzenia się z przyjaciółką? Akceptacja własnego stanu jest fundamentem poprawy samopoczucia.
Ma ono ogromny wpływ na nasz nastrój. Warto świadomie korzystać z naturalnego rytmu dnia – odsłaniać zasłony, wychodzić choć na krótkie spacery, nawet gdy niekoniecznie masz na to wielką ochotę. Kontakt ze słońcem wspiera produkcję serotoniny, hormonu odpowiedzialnego za dobre samopoczucie, dlatego im częściej będziesz pozwalała sobie na bycie na zewnątrz, tym łatwiej będzie ci wyjść z marazmu. Nie trzeba od razu planować długich wypraw – wystarczy usiąść choć na chwilę na ławce, wyjść na balkon lub przejść się wokół domu, pozwalając promieniom ogrzać twarz i ciało. Słońce działa jak naturalny regulator nastroju.
Pozwól też sobie na symboliczne „wpuszczanie światła” do swojego życia. Zauważaj przyjemne drobiazgi – ciepłe promienie słońca na twarzy, zapach kwiatów czy świeżego powietrza. Takie małe chwile przyjemności mogą zbudować już całkiem duże poczucie szczęścia.
Ciężko o dobry nastrój, gdy organizm jest przeciążony, wyczerpany. By to zmienić, spróbuj wprowadzić do codzienności kilka drobnych zmian. To naprawdę dobry moment, by zacząć nieco zdrowiej żyć. Nie chodzi o to, byś wywierała na sobie presję, że np. czas najwyższy zrobić „formę na lato”. Wystarczy, że wprowadzisz w życie drobne rytuały – mogą to być np. rozciąganie się rano w łóżku, spacer zamiast kolejnej kawy, posiłki bogate w świeże warzywa, 2 litry wody i ciepłych naparów dziennie. Zapamiętaj: ciało, które dostaje troskę i czułość, szybciej odzyskuje energię, a wraz z nią pojawia się większa stabilność emocjonalna.
Choć kojarzą się z presją i listą zadań, mogą stać się zaskakująco wspierającym doświadczeniem! Porządkowanie przestrzeni działa symbolicznie – pomaga odzyskać poczucie kontroli i sprawczości, szczególnie wtedy, gdy w głowie panuje chaos. Badania pokazują, że uporządkowane otoczenie zmniejsza poziom napięcia i ułatwia koncentrację. Wyrzucanie niepotrzebnych rzeczy, mycie okien czy przestawienie mebli bywa formą emocjonalnego „oddechu”. To jeden z najprostszych sposobów, by poczuć, że ma się realny wpływ na swoje otoczenie i codzienność. Ważne jest jednak podejście: nie wszystko naraz, nie perfekcyjnie, nie „bo trzeba”. Nawet jedna uporządkowana szuflada może dać poczucie ulgi i lekkości. Porządkowanie świata zewnętrznego często pomaga uporządkować to, co wewnątrz – a to właśnie z tego miejsca rodzi się spokój.
Kontakt z przyrodą ma udowodnione działanie regulujące układ nerwowy, a lato jest do tego idealnym momentem. Zieleń, światło, dźwięki ptaków i zapach wilgotnej ziemi działają kojąco nawet wtedy, gdy nie czujemy w sobie entuzjazmu. Badania pokazują, że przebywanie w naturalnym środowisku obniża poziom kortyzolu, spowalnia tętno i wspiera regenerację układu nerwowego. Tzw. terapia lasem (shinrin-yoku) opiera się na prostym, ale skutecznym mechanizmie: uważnym zanurzeniu się w przyrodzie wszystkimi zmysłami. Wybierz się więc do lasu lub parku i poświęć kilkanaście minut na świadomy spacer – zwolnij krok, zwróć uwagę na zapachy, fakturę kory drzew, odgłosy otoczenia, bez celu i bez telefonu w dłoni.
Z kolei hortiterapia, czyli terapeutyczny kontakt z roślinami, pomaga redukować napięcie, poprawia nastrój i wzmacnia poczucie sprawczości poprzez drobne, realne działania. Jeżeli masz ogródek, warto wrócić do prostych czynności: sadzenia, podlewania, przycinania. A jeśli nie masz, wystarczy kilka doniczek na balkonie lub parapecie – nawet niewielki kontakt z roślinami pozwala poczuć ciągłość, wzrost i wpływ. Przebywanie wśród natury uczy organizm wyciszenia i pomaga stopniowo odzyskiwać równowagę.