Zamartwianie nsię często przebieramy w kostium miłości, troski o rodzinę. Tymczasem to nawyk, który warto zmienić. Oto 6 sposobów, jak pokonać lęk o bliskich i znów żyć pełnią życia.
Czujesz się przytłoczona, gorzej śpisz i coraz trudniej cieszysz się drobiazgami? Ciągle zamartwiasz się o dorosłe dzieci, o pracę partnera, o zdrowie rodziców? W głowie krążą pytania: Czy u nich wszystko dobrze? Czy sobie poradzą? Czy nie dzieje się właśnie coś złego? Cóż, troska o bliskich jest naturalną częścią miłości i odczuwamy ją wszyscy. Problem zaczyna się, gdy przeradza się ona w nieustanne zamartwianie, które ostatecznie nie daje przecież realnej ochrony ani wsparcia.
Przeciwnie! Zamiast pomagać – wyczerpuje i odbiera spokój. Na szczęście nie jest ono cechą charakteru, lecz nawykiem myślowym. A nawyki można zmieniać!
Martwienie się nie jest częścią charakteru. Jest to nawyk. Powtarzalny sposób reagowania na niepewność. Gdy coś nas niepokoi, umysł zamiast szukać rozwiązań lub sposobów na uspokojenie natłoku myśli, zaczyna tworzyć czarne scenariusze. Robi tak, bo go przyzwyczailiśmy do takiego trybu działania. Działa tu efekt kuli śnieżnej – im częściej analizujemy zagrożenia, tym szybciej pojawiają się kolejne.
Jak sobie z tym radzić?
„Zamartwiam się, bo cię kocham” – zdarza ci się mówić tak swoim bliskim? Lepiej przestań. Miłość nie usprawiedliwia ciągłego lęku. Można kochać i jednocześnie ufać, że druga osoba poradzi sobie z życiem – zwłaszcza, gdy mówimy o kimś dorosłym. Kiedy stale martwimy się o bliskich, nieświadomie wysyłamy im komunikat: świat jest niebezpieczny, a ty możesz sobie z nim nie poradzić. A przecież to nieprawda! Taka postawa nie wzmacnia relacji – raczej ją obciąża i przenosi na innych nasz niepokój.
Jak sobie z tym radzić?
Zastanów się, czy wciąż martwiąc się o bliskich tak naprawdę nie chcesz przejąć kontroli nad ich życiem. Podpowiadasz, ostrzegasz, analizujesz, przypominasz. To nie jest dobra droga. Każdy człowiek (nawet dziecko!) potrzebuje poczucia sprawstwa – przekonania, że sam radzi sobie z wyzwaniami. Jeśli ciągle wyrażasz lęk o bliskich, możesz niechcący odbierać im wiarę w siebie i chęci do działania.
Jak sobie z tym radzić?
Lęk ma jedną charakterystyczną cechę – potrafi przekonywać nas, że najgorszy scenariusz jest prawdopodobny. Psychologowie nazywają to katastrofizowaniem. Dzieci wyjeżdżają za granicę, a w twojej głowie pojawiają się myśli: „Tyle się słyszy o wypadkach autokarów, a oni jadą tak daleko”. Warto pamiętać, że myśl nie jest faktem. Nasz umysł próbuje w ten sposób przygotować się na zagrożenie, choć w rzeczywistości nic złego się nie dzieje. Im bardziej karmimy takie scenariusze uwagą, tym silniejsze stają się nasze obawy.
Jak sobie z tym radzić?
Z zamartwianiem się można sobie poradzić, ograniczając mu czas. Chodzi o to, by nie pozwalać lękowi krążyć w głowie przez cały dzień. Tak uczymy umysł, że nie każda obawa musi natychmiast pochłaniać naszą uwagę. Warto to ćwiczyć, bo wiele lęków z czasem traci swoją siłę.
Jak to zrobić?
Często zamartwianie się o innych pojawia się wtedy, gdy jesteśmy przemęczone, przeciążone lub samotne z emocjami. Dlatego jednym z najlepszych sposobów radzenia sobie z lękiem o bliskich jest… zadbanie o siebie. Gdy odzyskujemy równowagę i chwilę wytchnienia, nasze myśli naturalnie się uspokajają, a obawy tracą na sile. Pomagają proste rzeczy: