„Kocham cię, więc się martwię”. Jak sobie radzić z lękiem o bliskich?
Fot. Getty Images

„Kocham cię, więc się martwię”. Jak sobie radzić z lękiem o bliskich?

Zamartwianie nsię często przebieramy w kostium miłości, troski o rodzinę. Tymczasem to nawyk, który warto zmienić. Oto 6 sposobów, jak pokonać lęk o bliskich i znów żyć pełnią życia.

Jak pokonać lęk?

Czujesz się przytłoczona, gorzej śpisz i coraz trudniej cieszysz się drobiazgami? Ciągle zamartwiasz się o dorosłe dzieci, o pracę partnera, o zdrowie rodziców? W głowie krążą pytania: Czy u nich wszystko dobrze? Czy sobie poradzą? Czy nie dzieje się właśnie coś złego? Cóż, troska o bliskich jest naturalną częścią miłości i odczuwamy ją wszyscy. Problem zaczyna się, gdy przeradza się ona w nieustanne zamartwianie, które ostatecznie nie daje przecież realnej ochrony ani wsparcia.

Przeciwnie! Zamiast pomagać – wyczerpuje i odbiera spokój. Na szczęście nie jest ono cechą charakteru, lecz nawykiem myślowym. A nawyki można zmieniać!

6 sposobów, jak pokonać lęk o bliskich

Nie na wszystko masz wpływ

Martwienie się nie jest częścią charakteru. Jest to nawyk. Powtarzalny sposób reagowania na niepewność. Gdy coś nas niepokoi, umysł zamiast szukać rozwiązań lub sposobów na uspokojenie natłoku myśli, zaczyna tworzyć czarne scenariusze. Robi tak, bo go przyzwyczailiśmy do takiego trybu działania. Działa tu efekt kuli śnieżnej – im częściej analizujemy zagrożenia, tym szybciej pojawiają się kolejne.

Jak sobie z tym radzić?

  • Pierwszym krokiem jest zauważenie momentu, w którym zaczyna się spirala zamartwiania. Zadaj sobie wtedy pytanie: Czy to realny problem, czy tylko wyobrażenie? Już samo zatrzymanie myślowej karuzeli pomaga odzyskać dystans.
  • Drugi krok to pytanie o wpływ: czy masz możliwości rozwiązania tego problemu? Jeśli nie to… po co się martwić?

Nie martw się z miłości

„Zamartwiam się, bo cię kocham” – zdarza ci się mówić tak swoim bliskim? Lepiej przestań. Miłość nie usprawiedliwia ciągłego lęku. Można kochać i jednocześnie ufać, że druga osoba poradzi sobie z życiem – zwłaszcza, gdy mówimy o kimś dorosłym. Kiedy stale martwimy się o bliskich, nieświadomie wysyłamy im komunikat: świat jest niebezpieczny, a ty możesz sobie z nim nie poradzić. A przecież to nieprawda! Taka postawa nie wzmacnia relacji – raczej ją obciąża i przenosi na innych nasz niepokój.

Jak sobie z tym radzić?

  • Zdrowszy komunikat brzmi: „Kocham cię i wierzę w twoją siłę oraz rozsądek. Lepszym wsparciem ukochanej osoby jest spokój i zaufanie niż kolejne ostrzeżenia.

Oddaj bliskim ich sprawstwo

Zastanów się, czy wciąż martwiąc się o bliskich tak naprawdę nie chcesz przejąć kontroli nad ich życiem. Podpowiadasz, ostrzegasz, analizujesz, przypominasz. To nie jest dobra droga. Każdy człowiek (nawet dziecko!) potrzebuje poczucia sprawstwa – przekonania, że sam radzi sobie z wyzwaniami. Jeśli ciągle wyrażasz lęk o bliskich, możesz niechcący odbierać im wiarę w siebie i chęci do działania.

Jak sobie z tym radzić?

  • Spróbuj zmienić perspektywę. Zamiast myśleć o dzieciach: „Muszę pilnować, żeby nic się nie stało”, pomyśl: „Są dorośli i wiedzą, co robić.”
  • Nim udzielisz rady, zapytaj: „Czy chcesz, żebym coś podpowiedziała, czy po prostu mam cię wysłuchać?” To daje drugiej osobie poczucie wpływu.

Nie wierz we wszystkie swoje myśli

Lęk ma jedną charakterystyczną cechę – potrafi przekonywać nas, że najgorszy scenariusz jest prawdopodobny. Psychologowie nazywają to katastrofizowaniem. Dzieci wyjeżdżają za granicę, a w twojej głowie pojawiają się myśli: „Tyle się słyszy o wypadkach autokarów, a oni jadą tak daleko”. Warto pamiętać, że myśl nie jest faktem. Nasz umysł próbuje w ten sposób przygotować się na zagrożenie, choć w rzeczywistości nic złego się nie dzieje. Im bardziej karmimy takie scenariusze uwagą, tym silniejsze stają się nasze obawy.

Jak sobie z tym radzić?

  • Gdy pojawia się czarny scenariusz, zapytaj siebie: jakie mam na to dowody?
  • Spróbuj znaleźć bardziej realistyczną wersję wydarzeń: co jeszcze może się wydarzyć oprócz najgorszej możliwości?

Wyznacz sobie czas

Z zamartwianiem się można sobie poradzić, ograniczając mu czas. Chodzi o to, by nie pozwalać lękowi krążyć w głowie przez cały dzień. Tak uczymy umysł, że nie każda obawa musi natychmiast pochłaniać naszą uwagę. Warto to ćwiczyć, bo wiele lęków z czasem traci swoją siłę.

Jak to zrobić?

  • Jeśli w ciągu dnia pojawia się niepokojąca myśl, powiedz sobie: „Zajmę się tym o wyznaczonej porze”. I wróć do swoich zajęć.
  • Wieczorem poświęć 10-15 minut na zapisanie obaw na kartce. Często już samo ich nazwanie zmniejsza napięcie. Przy każdej zapisanej obawie dopisz: czy mam na to wpływ, czy nie? To pomaga oddzielić realne sprawy od tych, które istnieją tylko w wyobraźni.
  • Na koniec zamknij notes i świadomie zakończ „czas zmartwień”.

Zadbaj o spokój

Często zamartwianie się o innych pojawia się wtedy, gdy jesteśmy przemęczone, przeciążone lub samotne z emocjami. Dlatego jednym z najlepszych sposobów radzenia sobie z lękiem o bliskich jest… zadbanie o siebie. Gdy odzyskujemy równowagę i chwilę wytchnienia, nasze myśli naturalnie się uspokajają, a obawy tracą na sile. Pomagają proste rzeczy:

  • spacer – szczególnie w otoczeniu przyrody, która działa kojąco na układ nerwowy;
  • rozmowa z przyjaciółką – czasem perspektywa innej osoby pozwala się uspokoić;
  • chwila ciszy – skupienie się na głębokim oddechu pomaga się zresetować;
  • zajęcia, które dają radość – słuchanie muzyki, serial, robienie na drutach, malowanie.

Czytaj więcej