Specjaliści od lat obserwują znaczny wzrost populacji kleszczy w całej Europie. Te pajęczaki są nosicielami wielu groźnych patogenów.
Spis treści
Największym zagrożeniem dla ludzi są bakterie z rodzaju Borrelia i wirus KZM (z rodziny flawiwirusów) powodujący kleszczowe zapalenie mózgu. Ponieważ na ukąszenie kleszcza narażamy się nawet podczas spaceru w miejskim parku, trzeba minimalizować ryzyko.
Szczepienie przeciw KZM jest zalecane zwłaszcza osobom mieszkającym w rejonach, gdzie kleszczy jest dużo, lub często przebywających w miejscach ich żerowania (np. w lesie). Skuteczność szczepienia jest bardzo wysoka, powyżej 95 proc. po podaniu trzech dawek. Już po pierwszej odporność sięga 90 proc. Po trzech latach zaleca się dawkę przypominającą.
To szczepienie jest płatne. Koszt jednej dawki to 120-180 zł. Najlepiej zaszczepić się w przychodni POZ. Wtedy kwalifikacja do szczepienia i jego wykonanie są refundowane. Trzeba tylko kupić szczepionkę (otrzymasz receptę). Zapytaj lekarza o lokalny (np. miejski) program szczepień. Bywają darmowe dla osób w określonym wieku (np. w Warszawie bezpłatnie mogą szczepić się osoby w wieku 20-59 lat).
Trwają prace nad szczepionką przeciw boreliozie: VLA15. Badania kliniczne wykazały ponad 73 proc. skuteczności. Preparat oczekuje na rejestrację, możliwe że będzie dostępny w 2027 r.
Jeśli rumienia nie ma, ale wystąpią inne objawy, zaleca się wykonanie testów na obecność przeciwciał. Zrobisz to w ramach NFZ (ze skierowaniem od specjalisty).
Testem pierwszego wyboru jest ELISA (przeciwciała klasy IgG i IgM). Jeśli da wynik pozytywny, to wskazanie do leczenia antybiotykiem. Jeśli graniczny, należy potwierdzić go czulszym Western blot (lub Lineblot). Wynik dodatni oznacza zakażenie. Koszt testów wykonanych prywatnie to: ELISA 100-160 zł, Western blot 150-250 zł. Placówkę, która je wykonuje znajdziesz np. na boreliozaonline.pl.
Badanie kleszcza usuniętego z ciała nie ma uzasadnienia, bo nie jest kryterium diagnostycznym. Pozwala jedynie stwierdzić, czy był on nosicielem krętków Borrelia. Wynik dodatni nie potwierdza zakażenia człowieka, więc nie jest podstawą do rozpoczęcia antybiotykoterapii.